niedziela, 20 kwietnia 2014

Wielkanoc w Ekwadorze / Easter in Ecuador

Scroll down for the English version

Wróciliśmy już do naszej starej dobrej Europy. W tym roku Wielkanoc spędzamy w Polsce z rodziną. Nasze wspomnienia z Ameryki Południowej wciąż są jednak bardzo świeże i co chwila wracamy tam pamięcią. Między innymi do Świąt Wielkanocnych spędzonych rok temu w Ekwadorze.

Ameryka Południowa przesiąknięieta jest katolicyzmem. Dlatego też zawsze wydawało mi się, że wszelkie uroczystości religijne są tutaj obchodzone z większą niż w zlaicyzowanej Europie pompą. W związku z tym z niecierpliwością oczekiwaliśmy Wielkanocy oraz uroczystości z nią związanych.

Pierwsze obchody rozpoczęły się w Niedzielę Palmową, ktorą spędziliśmy w uroczym historycznym mieście – Cuenca. W niedzielę z samego rana wybraliśmy się pod katedrę, gdzie o godzinie 9:00 miała rozpoczynać się uroczysta msza święta. Przed katedrą rozłożone było sporych rozmiarów targowisko pełne różnokolorowych kwiatów, zielonych liści oraz prześlicznych plecionek (wykonanych podobno z liści palmy, co jest obecnie zabronione). Sprzedawali wszyscy: począwszy od pięcio-sześcioletnich maluchów dźwigających kosze pełne kwiatów, po starsze kobiety, które z trudem podawały kupującym wyplecione dekoracje.

Uzbrojeni w aparaty fotograficzne wyglądaliśmy mieszkańców miasta niosących palmy. Już od samego rana do kościoła wchodzili i wychodzili ludzie z pękami kwiatów w rękach. Część z nich przyszła do kościoła w tradycyjnych indiańskich strojach, inni ubrani byli bardziej po europejsku. Wszyscy jednak nieśli mniejsze bądź większe wiązanki. Tuż przed 9:00 zauważyłam, że ludzie zaczynają przenosić się z katedry do pobliskiego, małego kościółka. Zgodnie z zasadą „Idź za tłumem” i ja za nimi ruszyłam. Jak się okazało była to słuszna decyzja, gdyż w kościele tym odbyło się błogosławieństwo palm, a następnie rozpoczęła sie kolorowa procesja wokół parku. Procesji przygrywał zespół, do muzyki którego wszyscy pięknie śpiewali (ciekawostką jest, że spiewa się tutaj niemalże dokładnie te same pieśni co w Polsce, tylko przetłumaczone na język hiszpański). Podczas całej procesji wszyscy bez wyjątku radośnie potrząsali palmami trzymając je wysoko w górze. Procesja zakończyla się w katedrze, w której odbyła się uroczysta msza święta. Generalnie obchody Niedzieli Palmowej były bardzo zbliżone do tego, co w tym dniu odbywa się w Polsce. Jednakże w Ekwadorze miały one w sobie tak jakby więcej radości i optymizmu.


Uroczystościami, których najbardziej wyczekiwaliśmy była procesja wielkopiątkowa, która odbywa się w Quito. Podczas tej procesji setki ludzi ubranych w fioletowe stroje ze spiczastymi kapturami podąża ulicami starego miasta. Robi to piorunujące wrażenie. Ulice miasta sa wówczas wypełnione po brzegi ciekawskimi turystami oraz pełnymi skupienia mieszkańcami Ekwadoru. Pośród pątników napotkać można zarówno dzieci przebrane za Jesusa, niosące na plecach sporych rozmiarów krzyże jak i dorosłych owiniętych drutem kolczastym oraz biczujących się cienkimi gałązkami. Najbardziej utkwił mi w pamięci mężczyzna z krzyżem zrobionym z kaktusa przypiętym do pleców oraz niepełnosprawny mężczyzna idący całą, sporej długosci, drogę krzyżową na kolanach. Samo przejście procesji pątników zajęło 1.5 godziny, natomiast aby przejść całą Drogę Krzyżową wzdłuż ulic Quito potrzeba aż 3 godzin.
 
Z informacji, które uzyskaliśmy Wielki Piątek jest dla mieszkańców Ekwadoru jednym z najważniejszych świąt w roku. To właśnie w tym dniu mogą się oni utożsamić z męką Chrystusa, i to właśnie wtedy jest im On najbliższy, najbardziej ludzki. W Ekwadorze jest to dzień wolny od pracy i poza restauracjami mieszczącymi się w centrum miasta oraz nielicznymi sklepami, wszystko jest w tym dniu pozamykane. Nie przeszkadza to jednak w żadnym stopniu ludziom sprzedającym na ulicach różne bibeloty. Przed, podczas i po procesji od miejscowych sprzedawców ulicznych można kupić wszystko co może być przydatne podczas długiego marszu: począwszy od wody i różnego rodzaju jedzenia, po parasole, czapeczki, obrazki świętych oraz krzesła (które z zależności od potrzeb można użyć bądź do siedzenia, bądź też do stania na nich, aby mieć lepszy widok).

W przeciwności do Polski, w Ekwadorze nie obchodzi się pozostałych dni Wielkiego Tygodnia. Ekwadorczycy nie chodzą tłumnie do kościoła w Wielki Czwartek, ani nie święcą pokarmów w Wielką Sobotę. I o dziwo również sama Wielkanoc nie jest tutaj jakoś specjalnie obchodzona. My Wielkanoc spędziliśmy w towarzystwie Polaków mieszkających w Ekwadorze. Mieliśmy przyjemność uczestnictwa w polskiej mszy, odprawionej dla 7 Polaków oraz 4 Indian, podczas której polski ksiądz zwracał uwagę na brak świętowania Wielkanocy ze strony Ekwadorczyków. Zwrócił on między innymi uwagę na fakt, że sporo mieszkańców Ekwadoru wykorzystuje Niedzielę Wielkanocną do porządkowania domu, przeprowadzenia drobnych napraw, natomiast brakuje tu spotkań z rodziną oraz zwykłego cieszenia się faktem zmartwychwstania Chrystusa.

My pobłogoslawiliśmy pokarmy przed ich zjedzeniem oraz zasiedliśmy do stołu pełnego polskich smakołyków. Tym sposobem odnaleźliśmy kawałek Polski na półkuli południowej.


English:

We have already came back to our good old Europe. This year, we spend Easter with our family in Poland. Our memories of South America, however, are still very fresh and we keep going back in our memory. Among other things to the Easter we spent last year in Ecuador.

South America is full of Catholicism. Therefore I always thought that during all religious holidays there is more celebration than in much more secularized Europe. Therefore, I eagerly expected Easter and festivities associated with it.

The first celebrations began on Palm Sunday which we spent in the charming historic city - Cuenca. On Sunday, in the morning we went to the cathedral, where at 9:00 a solemn mass was planned. In front of the cathedral a sizable market full of colourful flowers, green leaves and of lovely braids (apparently made ​​of palm leaves what is currently prohibited) was spread over. Everybody was selling there: from five - six years old kids heaving baskets full of flowers, to the older women who with much effort were giving out buyers decorations.

Armed with cameras we were looking for people carrying palms. From the early morning people with bunches of flowers in their hands were coming and going to the church. Some of them came to the church in traditional Indian attire; others were dressed in more European style. Everyone, however, carried the smaller or larger bouquets. Just before 9:00, I noticed that people started moving from the cathedral to the nearby small church. Knowing the rule of "Go with the flow" I followed them. As it turned out it was the right decision, because in this church a blessing of palm trees was hold. It was followed by the colourful procession around the park. Throughout the procession, everyone, without exception, was happily wagging palms holding them aloft. The procession ended at the Cathedral, where a solemn mass took place. Generally, the celebrations of Palm Sunday were very close to what this day is held in Poland. However, in Ecuador they were in fuller of  joy and optimism.


The festive which we were waiting for the most was Good Friday celebration which took place in Quito. During the procession hundreds of people dressed in purple dresses with pointy hoods follow the streets of the old town. It made an electrifying impression. Streets are then filled to the brim with curious tourists and residents of Ecuador's. Among the pilgrims many interesting people can be encountered: both children dressed as Jesus, carrying on theirs back sizable crosses and adults wrapped in barbed wire and whipping themselves with thin twigs. A man with a cross made ​​from cactus strapped to his back and disabled man walking the entire really long route on his knees made on me the biggest impression. The mere passage of the procession of pilgrims took 1.5 hours, but to go all the Way of the Cross along the streets of Quito we needed almost 3 hours.


From the information we have obtained, for residents of Ecuador Good Friday is one of the most important holidays of the year. On this day they can identify themselves with the passion of Christ and on this day he is the closest, the most human to them. In Ecuador it is a day off from work and except of few restaurants in the city centre and a few shops, everything is closed. However this does not stop people from selling on the streets of various trinkets. Before, during and after the procession from the local street vendors one can buy anything which can be useful during long march: from the water and all kinds of food, the umbrellas, hats, pictures of saints and chairs (which depending on one’s needs , one can use either to sit or to stand on them to get a better view).

Opposite to Poland Ecuadorians don’t care about the other days of Holy Week. Ecuadorians do not go in droves to the church on Holy Thursday, or bless food on Holy Saturday. And strangely the same Easter is not celebrated here as something special. We spent Easter in the company of Poles living in Ecuador. We had the pleasure to participate in the Polish Mass, celebrated for seven Poles and four Indians, during which Polish priest drew attention to the lack of celebration of Easter from the Ecuadorians. He drew attention, inter alia, to the fact that many residents of Ecuador uses Easter Sunday to organize their homes, carry out minor repairs but lack a meeting with the family and enjoy the plain fact of the resurrection of Christ.


We blessed foods before eating it and sat down at the table full of Polish delicacies. In this way, we found a piece of Poland in the southern hemisphere.